Strona główna
Kontakt
Mapa serwisu
RSS
Wersja kontrastowa


Strój łowicki
Wycinanka łowicka
Twórcy Ludowi
Zespoły Ludowe
Folklor Łowicki


Czy wiesz, że ... ?
Najstarsza wzmianka o mieście
Łowicz jest jednym z najstarszych miast w Polsce. Najstarsza wzmianka o mieście pochodzi z bulli papieża Innocentego II z 1136 r. Bulla potwierdzała prawa arcybiskupów gnieźnieńskich do okolicznych ziem, wymieniając Łowicz jako główny ich ośrodek. Tym samym stał się on miastem prymasowskim. Prawa miejskie uzyskał przed 1298 r.
Aktualności
Drukuj Zmniejsz tekst Powiększ tekst powrót
10 marca 2014
W sobotę 8 marca 2014 r. minęła 69 rocznica, pamiętnego, łowickiego wydarzenia, jakim było odbicie z rąk sowieckiego NKWD jednego z członków Szarych Szeregów – Zbigniewa Fereta ps. Cyfra. Tej spektakularnej akcji, podczas której nikt nie zginął, dokonało kilku jego przyjaciół należących do tej samej organizacji.
Czasy były bardzo trudne. Odzyskując niepodległość Polska stała się zakładnikiem komunistycznego reżimu. Bohaterscy żołnierze Armii Krajowej i harcerze z Szarych Szeregów, walczący do tej pory z okupantem niemieckim, nagle stali się niewygodni dla władz komunistycznych.

Pomimo tych trudnych lat, członkowie AK i Szarych Szeregów nie ugięli się. Bronili swoich ideałów i zachowali wierność „Bogu, Honorowi i Ojczyźnie”, a przykładem tego jest m.in. łowicka akcja odbicia Cyfry.

W tegorocznej uroczystości przed pamiątkową tablicą umieszczoną na budynku dawnego więzienia przy ul Kurkowej, wzięło udział około 100 osób. Wśród nich obecny był m.in. burmistrz Łowicza Krzysztof Jan Kaliński, najbliższa rodzina dowódcy akcji Jana Kopałki – córka oraz syn z rodziną oraz ostatni żyjący uczestnik akcji uwolnienia więźniów ks. prałat Stefan Wysocki ps. „Ignac”.

W czasie spotkania ks. prałat Stefan Wysocki podziękował wszystkim za przybycie. Szczególne słowa skierował on do licznie przybyłej młodzieży prosząc ich, aby pamiętali o tym, co tu się wydarzyło. Gdy jego już nie będzie, to na nich będzie spoczywał obowiązek przekazania kolejnym pokoleniom Łowiczan historii tego miejsca.

Następnie delegacje władz miasta i powiatu, stowarzyszeń i grup kombatanckich złożyły pod tablicą kwiaty i zapaliły znicze. Wartę honorową pełnili członkowie Stowarzyszenia Historycznego im. 10 Pułku Piechoty w Łowiczu.

Opis historyczny wydarzenia
Wkrótce po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie komendant główny Armii Krajowej, gen. Leopold Okulicki, wydał rozkaz do swych żołnierzy anonsujący rozwiązanie tej formacji wojskowej. Rozwiązane zostały także Szare Szeregi, bo właściwie każdy harcerz był ówcześnie także żołnierzem AK.

Formacja ta traktowana była przez niby sojuszniczą armię sowiecką jako formacja wroga i dlatego z miejsca rozpoczęły się aresztowania członków AK. Zbigniew Feret, ps. Cyfra, miał do dyspozycji hufca Szarych Szeregów w Łowiczu mały aparat radiowy do nasłuchu audycji z zagranicy w okresie okupacji niemieckiej. Posiadanie i użytkowanie radia było w tym czasie zabronione i niebotycznie karane.

Dziwne i niezrozumiałe może się nam wydać dzisiaj, że również zakaz ten obowiązywał przez pewien czas po wkroczeniu "bratniej armii". Natomiast całkowicie obrzydliwe było to, że wśród Polaków znajdowali się donosiciele, którzy poprzez usłużnych funkcjonariuszy powstałego wówczas Urzędu Bezpieczeństwa (UB) wspomagali w aresztowaniu niewygodnych ideologicznie rodaków i dostarczaniu ich do sowieckiego NKWD.

W ten sposób aresztowany został już w połowie lutego 1945 r. harcerz Zbigniew Feret i osadzony w więzieniu w Łowiczu, administrowanym i strzeżonym przez polską służbę więzienną. Z więzienia udało się Feretowi donieść grypsem do rodziny, że istnieje zagrożenie wywiezienia go transportem do ZSRR.

Koledzy Zbyszka stanowili od lat niezwykle solidarną grupę harcerską. Jeden z nich, Kazimierz Chmielewski, ps. Gryf, podsunął kolegom myśl uwolnienia przyjaciela z więzienia siłą. Pomysł ten poparli zaraz Jerzy Miecznikowski, PS. Więdziądz i Marian Szymański, ps. Wędzidło.

Akcję o nazwie Łoza zaaprobował komendant hufca Jan Kopałka, ps. Antek. Termin akcji ustalono na 8 marca. Oddział biorący bezpośredni udział w akcji miał liczyć dziwięć osób. Jako uzbrojenie posiadano trzy pistolety maszynowe, jeden pistolet typu parabellum, jeden karabin typu Mauser, dla osób biorących udział w tzw. ataku. Poza tym dla ubezpieczenia przewidziano trzy pistolety i jeden pistolet maszynowy.

Akcja została w niezwykle krótkim czasie bardzo starannie i profesjonalnie przygotowana. W grupie "atak" wzięli udział: "Antek", "Wędzidło", "Więciądz" i Bohdan Józeficz - "Grom" i Mieczysław Grzybowski - "Kora". Natomiast grupę "ubezpieczenie" stanowili: Kazimierz Chmielewski - "Gryf", Eugeniusz Nowakowski - "Jeż", Józef Wolski - "Jurek" oraz Wojciech Tomczyk - "Kmicic".

Istotną sprawą było dostanie się do zamkniętego furtą więzienia. Postanowiono zadziałać fortelem. Przygotowano pismo informujące, że do więzienia zostają przyprowadzani nowi więźniowie. Pismo to zostało podane strażnikowi przez wizjer. Otwór jest mały, pismo się gniecie, więc strażnik uchyla furtkę I wpuszcza "Antka" jako niby główną osobę prowadzącego grupę więźniów.

Strażnik widocznie został dostatecznie przekonany o konieczności wpuszczenia nowych więźniów, bo ponownie uchylił drzwi furtki. To wystarczyło, by weszli następni uczestnicy akcji i skłonili strażnika do oddania kluczy od furtki. "Grom" pozostał przy furtce, a pozostali udali się w kierunku wartowni, w której przebywali funkcjonariusze więzienia i pewni cywile.

Przez zaskoczenie obezwładniano kolejnych wartowników. Z niesłychaną brawurą i w podobny sposób (przez przywołanie oddziałowego do kraty przez sterroryzowanego uprzednio strażnika) udaje się grupie dostać do najważniejszej części więzienia, tj. do cel.

Zostają one otwarte, więźniowie otrzymują polecenie szybkiego ich opuszczenia z informacją, że są oswobodzeni i mogą opuścić więzienie. Następuje to błyskawicznie.

Istotną sprawą było jeszcze wyjście z budynku bez narażenia się na akcję strażnika stojącego w budce, przed budynkiem więziennym. Tenże został sprawnie rozbrojony przez "ubezpieczenie", tj. przez "Gryfa", "Kmicica" i "Jurka".

Więźniowie, w liczbie ok. 70, szybko opuścili więzienie. Harcerze nie mogli się nimi zaopiekować. Byli pozostawieni sami sobie. Grupa "Łozy" działająca w tej niezwykłej akcji, trwającej zaledwie 31 minut, była szczęśliwa z powodu uwolnienia swego przyjaciela "Cyfry".

Harcerz "Cyfra" został zaopatrzony w nowe dokumenty i wraz z dowódcą akcji "Antkiem" godzinę później opuścił Łowicz pociągiem towarowym. Pozostali harcerze zlikwidowali szybko akcję, Edward Horbaczewski - "Pająk" przygotował magazyn na broń, a phm Stefan Wysocki - "Ignac" był odpowiedzialny za przetrzymanie dokumentów uczestników akcji.

Choć sama akcja uwolnienia więźniów była spektakularna i w tym wyjątkowa, że przebiegła bez ofiar z obu stron, to jednak skutki jej w następnych dniach były bolesne. Następnego dnia po akcji patrole wojska, milicji i bezpieki przeprowadziły zmasowane poszukiwanie sprawców akcji.

Sprawdzano dom po domu, dokonywano zatrzymań młodych ludzi, doprowadzano ich na konfrontacje przed służbę więzienną. W taki sposób zostali rozpoznani i aresztowani: "Gryf", "Kmicic", "Jurek" i "Grom". Wyrokiem Okręgowego Sądu Wojskowego w Łodzi trzej pierwsi zostali skazani już dnia 18 kwietnia 1945 r. na karę śmierci, a "Grom" na 10 lat więzienia.

Na skutek ułaskawienia i późniejszej amnestii cała czwórka uzyskała jednak po dwóch latach wolność. Okres więzienia spędzonego najpierw w Łodzi przy ul. Anstadta Sterlinga, a potem we Wronkach, upamiętniony został w ich wspomnieniach. 60. rocznicy akcji, jak podaje książka "Uwolnić Cyfrę", nie doczekało sześciu jej uczestników.



design by fast4net

Napisz do nas
Moja wycieczka po Łowiczu


[zamknij]   [przejdź do wycieczki]